Jeździsz głównie po mieście i myślisz o hybrydzie? Dobrze trafiasz. Toyota Yaris Cross 1.5 Hybrid ze 130 KM przy spokojnej jeździe pali 4–5 l/100 km. Kiedy jednak wjedziesz na autostradę, zużycie rośnie do 8,5–9 l/100 km. Oszczędność hybrydy działa więc głównie w korkach, a nie na trasie.
Skąd taka różnica między miastem a autostradą?
W mieście hybryda ma warunki, do których ją zaprojektowano: ciągłe ruszanie, hamowanie i toczenie się w korku. Przy każdym zwalnianiu odzyskuje część energii, a przy niskich prędkościach silnik elektryczny przejmuje sporo pracy od benzynowego. Spalinowa jednostka nie musi pracować bez przerwy, a gdy już pracuje, robi to w spokojnym zakresie.
Na autostradzie ten mechanizm prawie przestaje działać. Jedziesz długo ze stałą, wysoką prędkością i nie hamujesz, więc nie ma skąd odzyskiwać energii. Cały wysiłek bierze na siebie silnik benzynowy, a elektryczne wsparcie niewiele już zmienia. Dlatego w teście Yarisa Crossa wynik skoczył z 4–5 do 8,5–9 l/100 km.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem te dwie liczby obok siebie, zaskoczyła mnie skala. To niemal podwojenie zużycia w tym samym aucie, zależnie wyłącznie od rodzaju drogi.
Trzy cylindry pod obciążeniem słychać w kabinie
Spalanie to nie wszystko. Yaris Cross ma pod maską trzycylindrowy silnik o pojemności 1490 cm3, który razem z elektryką daje 130 KM mocy systemowej. Przy spokojnej jeździe napęd pracuje płynnie i względnie cicho. Gdy mocniej wciśniesz gaz, na przykład przy wyprzedzaniu na drodze szybkiego ruchu, silnik utrzymuje wysokie obroty i w kabinie robi się dość głośno.
Testujący zwrócili też uwagę, że pod obciążeniem nawet ta mocniejsza, 130-konna wersja ma przeciętną dynamikę. Ich werdykt był jasny: to nie jest auto stworzone na drogi szybkiego ruchu. W mieście i na podmiejskich trasach te słabości praktycznie nie dają o sobie znać.
Benzynowe turbo jako punkt odniesienia
Dobrym tłem jest Skoda Kamiq 1.5 TSI DSG, czyli czterocylindrowe turbo o mocy 150 KM z dwusprzęgłową skrzynią o 7 przełożeniach. To klasyczny napęd bez elektrycznego wsparcia, więc jego wyniki układają się odwrotnie niż u Toyoty:
- miasto: Kamiq 7–7,5 l/100 km, Yaris Cross 4–5 l/100 km,
- drogi do 90 km/h: Kamiq 5–5,5 l/100 km,
- autostrada: Kamiq 7,7 l/100 km, Yaris Cross 8,5–9 l/100 km.
W mieście hybryda wygrywa wyraźnie. Na autostradzie oszczędniejsze okazuje się benzynowe turbo, które dzięki skrzyni DSG zachowuje się też bardziej naturalnie pod obciążeniem. Kamiq jest przy tym tańszy od Toyoty nawet w najmocniejszej wersji, choć seryjnie ma skromniejsze wyposażenie.
Jak sprawdzić, czy hybryda pasuje do twojej jazdy?
Popularność hybrydy nie wzięła się znikąd. W pierwszych trzech kwartałach tego roku Yaris Cross znalazł w Polsce 10,1 tys. nabywców, a Kamiq 6 tys. Ten wybór ma jednak sens przede wszystkim wtedy, gdy twoje kilometry naprawdę powstają w mieście. Zanim podpiszesz umowę, rozpisz swój typowy tydzień za kierownicą. Ja zrobiłbym to tak:
- Policz, jaką część kilometrów pokonujesz w mieście i korkach, a jaką na autostradzie.
- Jeśli przeważa miasto i dojazdy podmiejskie, hybryda pokaże swoje 4–5 l/100 km i realnie obniży wydatki na paliwo.
- Jeśli regularnie jeździsz długimi odcinkami autostrady, licz się z 8,5–9 l/100 km i porównaj to z benzynowym turbo, które na trasie spala mniej.
- Weź pod uwagę wartość przy odsprzedaży: Yaris Cross dobrze trzyma cenę, między innymi dzięki niskiemu spalaniu w lokalnej jeździe i opinii wyjątkowo niezawodnego auta.
Jeśli po takim rachunku autostrada wychodzi na główną część twoich tras, przewaga hybrydy w spalaniu po prostu znika.