Pierwsze przymrozki, krótki dojazd do pracy, a komputer pokładowy pokazuje wyraźnie więcej niż we wrześniu? Nie panikuj. Według prognozy Green NCAP Golf 2.0 TDI w mieście spala ok. 5,2 l/100 km w ciepłe dni i ok. 6,9 l/100 km w mroźną zimę. To prawie o jedną trzecią więcej i wciąż jest to sprawne auto.
Ile więcej pali ten sam diesel, gdy przychodzi mróz
Golf 2.0 TDI to dobry punkt odniesienia, bo trudno go nazwać pijakiem. W tegorocznych badaniach Green NCAP zdobył 69% i najwyższą w historii ocenę wśród aut z konwencjonalnym silnikiem spalinowym. Testowana wersja ma 116 KM, 300 Nm i 6-biegową skrzynię manualną, bez żadnego wspomagania elektrycznego.
Mimo to prognoza codziennego spalania wyraźnie zależy od pogody:
- miasto: ok. 5,2 l/100 km przy ciepłej pogodzie i ok. 6,9 l/100 km w mroźną zimę,
- jazda mieszana: ok. 4,7 l/100 km w ciepłe dni i ok. 5,7 l/100 km zimą.
Zwróć uwagę na jedną rzecz. W mieście mróz dokłada 1,7 litra na każde 100 km, a w ruchu mieszanym tylko litr. Im więcej krótkich odcinków, świateł i postojów, tym mocniej zima odbija się na wyświetlaczu.
Podobny obraz dają pomiary laboratoryjne. W ciepłych warunkach Golf zużył 4 l/100 km, a w próbie z zimnym rozruchem silnika już 5,3 l/100 km. Producent deklaruje średnio 4,4 l/100 km, a w drogowym teście Green NCAP wyszło 3,9 l/100 km. Kto porównuje listopadowy odczyt z katalogiem, zawsze będzie rozczarowany.
Skąd bierze się zimowa różnica?
Nie ma jednej przyczyny. Zimą kilka drobnych strat nakłada się na siebie i najmocniej kumuluje się właśnie w mieście.
- Zimny silnik. Dopóki silnik i olej się nie rozgrzeją, opory wewnątrz jednostki są większe, więc na ten sam ruch potrzeba więcej paliwa. Diesel z natury nagrzewa się powoli, dlatego ta faza trwa dłużej, niż się wydaje.
- Krótkie trasy. Dojazd do sklepu czy szkoły często kończy się, zanim silnik osiągnie temperaturę roboczą. Cała jazda odbywa się wtedy w najmniej oszczędnym trybie.
- Nawiew i ogrzewanie. Podgrzewana tylna szyba, lusterka, fotele i dmuchawa na wysokim biegu pobierają prąd, który alternator wytwarza kosztem paliwa. W zimowym korku wszystko to pracuje naraz.
- Opony. Zimowe ogumienie toczy się z większym oporem niż letnie, a w chłodzie spada ciśnienie w kołach. Niedopompowana opona to kolejny opór, który silnik musi pokonać.
Kiedy wzrost spalania jest już podejrzany
Zimowy skok spalania ma swój charakter: jest największy na krótkich odcinkach w mieście, a wyraźnie maleje na dłuższej trasie z rozgrzanym silnikiem. Gdy obraz wygląda inaczej, warto się przyjrzeć autu. Sygnały ostrzegawcze to:
- wysokie spalanie także na długiej, równej trasie, już po rozgrzaniu silnika,
- brak poprawy, gdy temperatura na zewnątrz wraca na plus,
- zapalona kontrolka, spadek mocy, dym z wydechu albo zapach paliwa w kabinie lub przy aucie,
- wskazówka temperatury silnika, która długo stoi nisko mimo dłuższej jazdy.
W takiej sytuacji zimowa pogoda przestaje być wytłumaczeniem i auto powinien obejrzeć mechanik.
Jak uczciwie porównać spalanie
Zanim zaczniesz się martwić, zrób prosty test. Sam zeruję komputer pokładowy przed trasą, którą znam na pamięć, i porównuję wynik z tą samą trasą sprzed kilku tygodni. Przekonałem się, że porównywanie miasta z trasą albo zimy z latem niczego nie mówi o stanie auta.
Przy okazji sprawdź ciśnienie w oponach na stacji i ogranicz zbędne ogrzewanie, gdy kabina jest już ciepła. Jeśli po takich zmianach różnica mieści się mniej więcej w skali, jaką Green NCAP przewiduje dla Golfa, auto jest w porządku, a za wyższy rachunek odpowiada zima.